piątek, 10 lipca 2009

Szafiarski Przewodnik Turystyczny- ulica Wodna w Poznaniu

Mam nadzieję, że wszystko dobrze ustawiłam i ten post ukaże się tu 10 lipca. Przechodząc do rzeczy: bałam się opublikować podczas tej akcji moje najukochańsze poznańskie miejsca, bowiem są to tzw. "urokliwe, spokojne zakątki" i bałabym się odwiedzających je tłumów (no, tłumów może nie, ale są to miejsca dość osobiste). Zaprezentuję więc miejsca ciut mniej ulubione, moim subiektywnym zdaniem ciekawe. Na pierwszy ogień idzie ulica Wodna. Znajduje się ona tutaj (ta na czerwono), tuż przy poznańskim Starym Rynku (w sumie mogłabym dodać większość uliczek wokół, wszystkie uwielbiam). (mapa pochodzi ze strony: zumi.lajt.pl)
Proszę wybaczyć kiepskie zdjęcia, z pewnych powodów zarówno mi (fotografując ulicę) jak i Pani Fotograf- Pauli trochę trzęsły się ręce. Plus niebo pomiędzy dwoma burzami. Wykonania innych ze względu na czas i mój wyjazd nie było możliwości. A oto i ulica Wodna i parę powodów, dla których ją lubię:

Ulicę Wodną lubię ze względu na:
- sklep z płytami - po lewej. Co prawda nigdy nie kupiłam tam żadnej płyty (ale mają świetny wybór), a do środka weszłam jakieś dwa razy, ale kocham go ze względu na zawsze otwarte drzwi i wypływające stamtąd dźwięki, najczęściej delikatnego jazzu lub bluesa, które nadają niepowtarzalny klimat całej ulicy ;)
- Muzeum Archeologiczne- ma wartość osobistą i sentymentalną, poza tym to jedno z fajniejszych poznańskich muzeów
- sklep z artykułami dla plastyków- kiedyś bardzo często tam bywałam, dziś mam mniej czasu i pomysłów na malowanie, sentyment do sklepu jednak pozostał. Cudowne "malarskie" zapachy, niezły wybór (choć słyszałam że w innych miejscach jest lepszy) oraz przemiłą, sympatyczną obsługę
- pub "Za kulisami"- nie miałam jeszcze czasu go odwiedzić, jednak został mi polecony przez zaufaną osobę ze względu na biblioteczkę. Podobno można stamtąd nawet brać książki, tylko trzeba przynieść inne w zamian, żeby nie było przerw na półkach (zasady prosto i w skrócie, muszę to sprawdzić)
- to, że tuż przy Starym Rynku krzyżuje się z Klasztorną, która prowadzi do Fary ;)

I jeszcze strój:

Przyznaję, zainspirowały mnie te zdjęcia Alice. To premiera wet looków (z zamkami!) i miodowej koszuli. Na temat wet looków usłyszałam bardzo ciekawą opinię- że przypominają stroje Dody na scenie... Niewątpliwie interesujące to było. Ogólnie strój mi samej bardzo się podoba, bardzo dobrze się w nim czuję, a wet looki zajęły ważne miejsce w mojej szafie, podobnie jak miodowa koszula ;)


miodowa koszula: sh
sukienka: prezent
wet look leggins: Zara
pasek: Maminy
torba: vintage
kolczyki: prezent + DIY
sandały: catch

4 komentarze:

  1. świetny strój. idealne połączenie kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chce do Poznaniaaaa....!:D

    OdpowiedzUsuń
  3. miodowa koszula ładnie przełamuje kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tyle razy byłam w Poznaniu a do tej ulicy nie doszłam. muszę się poprawić :) chociaż ja to i tak chyba na zawsze będę wielbić palmiarnię nie wiem za co ;)

    OdpowiedzUsuń