niedziela, 4 października 2009

Ku czci

Naprawdę powinnam pisać posty w dniu, w którym mam dany strój na sobie. Albo chociaż robić sobie notatki z tego, co chcę powiedzieć, żeby wyszedł jakiś porządny post wreszcie, a nie taka dłubanina. Zdjęcia są z wtorku.
Spódnica to przerobiona stara spódnica wyciągnięta z szafy cioci. Trzyma się całkiem nieźle, jednak za każdym razem, gdy ją ubierałam, czułam się jak goth (w sumie nic dziwnego, wyciągnęłam ją z tej szafy w takim okresie życia, w którym bardzo mi to odpowiadało). A podczas przeglądania archiwum Lookbooka, natrafiwszy na ten wpis, wpadłam na jakże odkrywczy pomysł- też tak zrobię! Efekt wyszedł nieco inny z powodu różnicy materiałów, ale jestem bardzo zadowolona. No, i dumna- z moimi dwiema lewymi rękami udało mi się wszyć te 10 zatrzasków nie prując przy tym niczego ani nie przeklinając. I jestem bardzo zadowolona z nowej odsłony spódnicy. Ku czci Harel, biję pokłony.
Naszyjnik był kiedyś w jakiejś gazecie, jak sobie przypomnę że mam inne części biżuterii oprócz kolczyków albo mam za dużo czasu rano (jedno i drugie praktycznie się nie zdarza), zakładam go.
Pomysł z szalem- szarfą powstał spontanicznie, strój okazał się zbyt monokolorowy, a sylwetka potrzebowała przełamania. Wyszło nieźle, moim zdaniem.
Do tego wszystkiego obowiązkowy był zielony parasol, padało strasznie (a ja i tak się cieszę, że nadszedł czas na warstwy).

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

kolczyki: Claire's
szal (jako szal i jako szarfa): Maminy
naszyjnik: z jakiejś gazety
marynarka: Zara
golf: H&M
spódnica: vintage + DIY wg Harel
rastopy: Gatta
oksfordy: Ryłko

1 komentarz: